niedziela, 24 sierpnia 2014

2. PUK PUK!

*Niall POV*

-Hej. Pomyślałem, że jeżeli rano Cię obudziłem to przyjadę po Ciebie i pojedziemy razem do szkoły. Aua..- wydukałem łapiąc się jedną ręką za tył głowy, a drugą za lewy bark.
- To miło z Twojej strony ale skąd masz mój adres?- zapytała zdziwiona pomagając mi wstać i sadzając mnie na schodach. Spoczęła obok mnie.
- Mam swoje źródła.- zaśmiałem się cicho.- Aua.- jąkłem. Cholerna głowa nie przestaje boleć.-pomyślałem.
- Co Cię boli?- zapytała kładąc rękę na lewym ramieniu.
-Auaaa!! - krzykłem. Widocznie za głośno, bo dziewczyna odskiczyła jak poparzona.
- Nie ważne! Już wiem!  - powiedziała po czym spytała:
-Jesteś autem?
-Tak. Dlaczego pytasz?- odpowiedziałem unosząc wzrok ku niej.
-Pojedziemy do szpitala.
- Ale jak Ty chcesz jechać przecież mam..- nie dokończyłem, bo mi przerwała. To nie kulturalne.
- Kto powiedział, że Ty będziesz prowadzić?- powiedziała wystawiając rękę do mnie.
- Co byś chciała? Jałomłużne? Hahaha.- zaczęłem się śmiać ale pożałowałem tego. Dostałem od dziewczyny w łeb.
- Śmieszny jesteś. Kluczyki chcę.- powiedziała przypominając, że dalej ma wyciągniętą rękę.
- Masz prawo jazdy?- zapytałem niepewnie dając dziewczynie kluczyki do ręki.
-Nie ale robiłam to już kiedyś.- powiedziała kierując się do furtki.
- Co robiłaś? hahah. I nie Zapomniałaś czegoś? - spytałem dalej cicho śmiejąc się pod nosem.
- Prowadziłam auto kretynie. I nie. O niczym nie zapomniałam.- zmierzyła mnie wzrokiem. Aby jej przypomnieć, że ja tu siedzę ledwo co wskazałem prawą ręką na siebie.
- No tak przepraszam, bo Ty masz przecież nogi połamane.- odwlekła z sarkazmem  wracając się i biorąc mnie pod ramię.
-Daleko zaparkowałeś?- spytała zdyszana.
- Czym Ty się tak zmęczyłaś? Zrobiliśmy zaledwie dwa kroki przed Twoim domem.
- Też byś był zdyszany jakby ktoś opierał się o Ciebie całym swoim ciężarem ciała. - powiedziała otwierając drzwi pasażera.- Siadaj.
Zrobiłem jak kazała. Dziewczyna zatrzasnęła za mną drzwi i obeszła auto do okoła. Siadła za kierownicą.
-Jesteś pewna, że chcesz jechać? Możemy zamówić taksówkę. - zapytałem śmiertelnie poważnie. Wolę abyśmy już pojechali taksówką i zapłacili te 20zł niż mieć wypadek i zginąć na miejscu.
-Jestem pewna. No to ruszamy.- powiedziała i wsadziła kluczyki do stacyjki.

*Emma POV*

Zapięłam pasy i włożyłam kluczyk do stacyjki.
-Raz kozia śmierć.- powiedziałam cicho.
Wciskając sprzęgło przekręciłam kluczyki do samego końca. Silnik zaczął pracować. Włączyłam światła mijania.
Sprawdziłam czy czasami nie mam zaciągniętego hamulca ręcznego.Było okej. Cały czas trzymając wciśnięte sprzęgło wrzuciłam pierwszy bieg. Teraz stopniowo puszczając sprzęgło, lekko dodałam gazu. Samochód ruszył.
- Tak jest! A w teraz tylko bezpieczenie do szpital. Uważaj na drzewa.- powiedział żartobliwie Niall.
Wybiłabym mu z głowy te jego żarciki.
Kiedy dojechaliśmy do Szpitala pomogłam Niall'owi wyjść z samochodu. Ruszyliśmy w kierunku wejścia, nastepnie recepcji.
-Dzień Dobry!- powiedziałam i usadziłam Niall'a na krześle w poczekalni.
-Dzień Dobry! W czym mogłabym pomóc?- zapytała starsza kobieta miło się uśmiechając. No może nie była aż taka starsza miała ok.58lat.
- Chciałam zarejestrować emm.. kolegę. Podejrzewam, że może mieć stłuczony bark. - powiedziałam nerwowo stukając paznokciami o blat.
-Mhm.. proszę chwileczkę poczekać.- powiedziała kobieta podnosząc słuchawkę telefonu.
- Dobrze.- odwróciłam się w stronę Niall'a czy wszystko w porządku. Chłopak siedział i czytał ulotkę.
-Yy.. Proszę iść prosto w lewo i pierwsze drzwi na prawo. Tam czeka na państwa lekarz.- powiedziała.
-Dziękuję.- odpowiedziałam. Podeszłam do Niall'a który z ulotki zrobił samolocik. Jak z dzieckiem.
-To była naprawdę nudna ulotka. Naprawdę.- powiedział przekonywująco wskazując prawym, wskazującym palcem na swoje dzieło.
-Mhm. Chodź.- odpowiedziałam i wzięłam chłopaka pod rękę.
PUK PUK!
-Proszę - wydobył się głos za drzwi.
-Dzień Dobry- powiedzieliśmy równocześnie z Niall'em.
-Dzień Dobry o co chodzi?- odpowiedział lekarz.
- Podejrzewam, że kolega ma stłuczony bark.
-Mhmm, a jak to się stało?- zapytał
-To dość dziwna historia. Kiedy wychodziłam z domu nie zauważyłam, że ktoś stoi za drzwiami i uderzyłam go nimi.-opowiedziałam.
- I od tego uderzenia kolega stukł bark?- lekarz zachichotał.
- Hehe nie. Kolega po uderzeniu zrobił dwa salta spadając ze schodów.- dodałam.
-Rozumiem. Zrobimy Panu prześwietlenie.- powiedział doktor wstając od biurka.
-Mhm.- jęknął Niall

                    * 30 min później *

Czekałam na Niall'a na korytarzu już pół godziny. Wątpię abyśmy poszli dzisiaj do szkoły jest już 10.45. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić więc wyciągnęłam mój telefon i słuchawki który dostałam od wujka z Ameryki na 15 urodziny. Może to nie smartfon czy inne cacko ale Nokia C3-00 to też telefon. Jest w dobrym stanie. Szanuje rzeczy, które dostaje tym bardziej, że mnie na nie nie stać. Odblokowałam klawiature, weszłam w Menu, a następnie w muzykę. Włączyłam moją ulubioną piosenkę David Guetta- Lovers On The Sun. Długo nie posłuchałam ponieważ z sali wyszedł Niall z wynikami. Zdjęłam słuchawki, wyłączyłam muzykę i włożyłam telefon do plecaka.
- I co? Jakie wyniki? - zaczęłam dopytywać.
- Jest dobrze.- powiedział uśmiechnięty.
-To znaczy? Co powiedział? - normalnie z niego trzeba wszystko wyciągać, bo sam nie powie.
-Miałaś rację. Mam stłuczony bark. - powiedział uśmiechnięty.
- I co nic Ci nie dał?- zapytałam.
- A co miał mi dać? Cukierka za to, że byłem grzeczny haha.- zaśmiał się.
-Ughh wiesz, że nie o to mi chodzi.- powiedziałam wstając z miejsca.
Skierowaliśmy się do drzwi wyjściowych.
Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. W sumie to nie wiem gdzie mam jechać ale nie mogę go zostawić teraz samego więc pojedziemy do mnie. Zaparkowałam samochód przed domem.
-Dlaczego tutaj, a nie do szkoły?- zapytał.
-Ponieważ trzeba się Tobą zająć.- powiedziałam wysiadając z samochodu. W plecaku wygrzebałam klucze od domu i skierowałam się do drzwi.
-Ale jak to?- zapytał po raz kolejny. Im więcej pytań tym więcej odpowiedzi.
-Tak to. I cicho już.- odwlekłam. Chłopak wysiadł z samochodu kierując się w moją stronę. Sam. Brawo. Ale to i tak kaleka wchodząc po schodach potknął się.
-Gamoń.
-Głośno myślisz.- powiedział otrzepując kolana.
-Zapraszam do moich skromnych progów.- zaprosiłam chłopaka do środka. Następnie weszłam zamykając za sobą drzwi.
-Urocze mieszkanie.- powiedział rozglądając się po pomieszczeniu.
- Dziękuję. Herbaty?- zapytałam wchodząc do kuchni.
-Nie, dziękuję. Co będziemy robić?- zapytał i spojrzał na TV.
-A co chcesz?- zapytałam nalewając sobie sok do szklanki po czym dosiadłam się do chłopaka.
- Masz jakieś fajne filmy?- spojrzał na mnie.
- Oglądałeś '3 metry nad niebem'?  - zwróciłam się do chłopaka.
-Nie.- odwlekł.
Wstałam z miejsca podchodząc do telewizora. Włączyłam DVD i włączyłam płytę z filmem. Zajęłam miejsce obok chłopaka. Film się zaczął. Z racji tego, że film był romantyczny Niall objął mnie ramieniem. Nawet nie wiem kiedy odpłynęłam w śnie...

-------------------------------------------------

Przybywam z kolejnym rozdziałem :D
Widzę, że nawet podobał wam się tam ten rozdział :) Bardzo się cieszę i myślę, ze kolejny też wam przypadnie do gustu :3

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

piątek, 1 sierpnia 2014

1.Miał blond włosy i piękne niebieskie oczy.

--Córciu wstawaj! - ciepłym i matczynym głosem obudziła mnie moja rodzicielka. Promienie słońca przedzierały się przez stare, czerwone zasłony.
W moim pokoju, jeśli tak go można nazwać nie znajdowało się nic innego jak stara wersalka, szafa i biurko. No, bo co jeszcze znieści się w pokoju o wymiarach 2mX5m?
-Mhmm..już wstaje.- odpowiedziałam zasypanym i zachrypniętym głosem.
-Chyba nie chcesz się spóźnić w pierwszy dzień szkoły?- mama stanęła w drzwiach chwilę na mnie patrząc po czym chwyciła za klamkę i wyszła zamykając za sobą drzwi.Przerzuciłam kołdrę na drugą stronę i zwlekłam się z łóżka. Wyciągnęłam z szafy białą koszulke i moje czarne rurki. Ruszyłam w stronę łazienki. Ubrania położyłam na pralce. Włosy spięłam w luźnego koka. Umyłam zęby i ubrałam się. Schodząc po schodach mama wręczyła mi śniadanie do szkoły. Szybko schowałam je do plecaka i naciagnęłam na stopy moje znoszone, czarne trampki. Do szkoły miałam 30min więc byłam skazana na dojazd autobusem. Pada... Droga minęła mi szybko. Wychodząc z autobusu skręciłam w uliczkę która miałam dojść do szkoły. Stanęłam na przeciwko budynku w którym miałam się uczyć. Ta szkoła jest ogromna! Wysoka jak wieżowiec, a długa jak pałac Buckingham. Spojrzałam na zegarek 07:55. Mam tylko 5minut kiedy ja nawet nie wiem gdzie zaczynam pierwszą lekcję. Szybkim krokiem wbiegałam do budynku.
-Dzień Dobry!- przywitałam się z portierką. -Wie pani może gdzie zaczyna lekcje 1C LO? - zapytałam wymachując niepotrzebnie rękami. Byłabym kiepską pogodynką. Kobieta przywitała mnie uśmiechem po czym powiedziała.
- Sektor D, drugie piętro, sala 266- powiedziała spoglądając na plan który wisiał na małej korkowej tablicy.
-Dziękuję.- odpowiedziałam i ruszyłam w stronę klasy. Zadzwonił dzwonek.
-Niech to szlak.- brukłam pod nosem. Będąc juz na piętrze zorientowałam się, że moja klasa wchodzi do sali. Podbiegłam więc w ostatniej chwili gdyż nauczycielka miała juz zamiar zamknąć za sobą drzwi. Wchodząc do klasy zauważyłam, że wszystkie oczy skierowane są na mnie. Lekko zarumieniona spuściłam głowę i pomaszerowałam do ostatniej ławki. Zauważyłam, że przygląda mi się przystojny chłopak. Miał blond włosy i piękne niebieskie oczy. Zorientowana,że cała klasa patrzy tylko na nas przerzuciłam wzrok na nauczycielkę...
Cały dzień minął dość szybko. Po szkole poszłam do piekarni w której dorywczo dorabiałam na moje małe potrzeby.
-Cześć David! - krzykłam pół głosem  zamykając za sobą drzwi.
- Cześć Emma! - powiedział chłopak wychodząc z zaplecza.- Tam jest Twój fartuszek przebierz się tylko. Dzisiaj zostawiam Cię samą, bo musze jechać do Liverpool'u po świerze pieczywo. Masz tu zapasowe klucze kiedy będziesz wychodzić zamknij piekarnię. Do zobaczenia jutro! - powiedział wręczając mi klucze. Włożyłam je do kieszeni i nałożyłam fartuch. Przez 4 godziny w piekarni pojawił się tylko jeden klient i to facet któremu zabrakło 1zł na mały bochenek chleba! A mały bochenek kosztuje 1,40zł! !!!!!! Serio?! Wybiła godzina 19.00 robiło się ciemno. Ściągnęłam fartuch i ubrałam kurtkę. Zarzuciłam plecak na ramie i wyszłam. Zamknęłam dzrzwi od piekarni i kiedy chciałam włożyć klucze do plecaka biegnął jakiś chłopak uderzając mnie przy tym w ramię. Kluczyki spadły na chodnik.
-Uważaj jak biegasz! - krzyknęłam po czym schyliłam się po kluczyki.
-Przepraszam.- odpowiedział chłopak podając mi rękę. Chwyciłam ją i kiedy chłopak ściągnął kaptur znów ujrzałam te blond włosy i piękne niebieskie oczy.. Tylko teraz towarzyszył im śnieżno-biały usmiech.
- To Ty.- odwlekłam wkładając kluczyki do plecaka i spowrotem zarzucając plecak na ramie.
-Niall jestem. Nie było okazji się przedstawić.- powiedział.
-Emma. Miło mi. - Odpowiedziałam.
-Muszę już iść. Robi się ciemno.
-Odprowadzę Cię.
-Nie. Nie trzeba. Znam drogę.
-Ale jest ciemno, a o tej porze na ulicach Londynu kręci się mafia jakiej mało.
-No dobrze.- wzdychłam. Chłopak wziął mnię pod ramię. Byłam trochę skrępowana ale zapach jego perfum..
Wszędzie je poznam Lucca Ciprino Gold Driver. Ahh.. Boskie. Szliśmy jakieś 15minut. Krępująca cisza już mnie denerwowała postanowiłam odezwać się pierwsza ale on mnie wyprzedził.
-Dlaczego stałaś pod tą piekarnią?- zapytał zwalniając kroku. Chłopak nie jest wysoki ma 180cm, a ja 169cm. Ale chodzi tak szybko jak 2-wu metrowiec.
-Pracuję tam.- odpowiedziałam.
-Ty pracujesz?- chłopak stanął w miejscu patrząc na mnie ze zdziwieniem unosząc przy tym lewą brew.
-Mhm.- odpowiedziałam i znów ruszyliśmy kroku. Kolejna przytłaczająca cisza.
-A ty czym się zajmujesz?- zapytałam przerywając głuchą ciszę.
-Niczym.
-Jak to niczym? Nie masz żadnej dorywczej pracy na swoje wydatki?
-Heh słuchaj młoda. Mi nie potrzebna praca. Mam wszystko czego mi trzeba. W razie potrzeby są starzy którzy wysyłają mi pieniądze. Mama jest adwokatką, a tata ma własną firmę w Liverpool'u. No a kim są twoi rodzice?- zapytał. Wow.. chciałabym
aby moi rodzice byli takiego zawodu. Nie mieliby problemów finansowych i byłoby nam łatwiej. Ale to nie możliwe.
-Moi rodzice..moi rodzice. Mama pracuje w sklepie spożywczym, a tata na budowie.- powiedziałam spuszczając głowę w dół.- Przepraszam ja już pójde dalej sama. To tylko kawałek drogi. Na razie! - odwlekłam i szybkim krokiem ruszyłam przed siebie. Mam do sobie wyrzuty, że nie skłamałam że moja mama jest steewardesą(nwm jak się pisze xd) , a tata menagerem jakiegoś popularnego zespołu. Co ja sobą zaprezentowałam? Tylko tyle, że pochodzę z biednej rodziny i muszę dorabiać na boku. Chciałam jak najszybciej zamknąć się w swoim pokoju i nigdy z niego nię wychodzić. Wchodząc do domu zdjęłam buty i przekroczyłam próg kuchni. Zapatrzyłam sobie herbatę i zaniosłam ją do pokoju. Włączyłam laptopa którego dostałam od cioci na urodziny wraz z internetem. Zauważyłam, że dostałam zaproszenie. Od niego. Niall'a. Z lekkim zawachaniem przyjęłam je. Chwilę później dostałam wiadomość.

*konwersacja na portalu*
Niall: Hej :) Chciałem spytać czy nie wybralibyśmy się jutro do kina?
Ja: Cześć :) Możemy iść.
Niall: Po szkole?
Ja: Jasne :)
Niall: Podaj mi swój numer to zadzwonię po Ciebie :)
Ja: okej. 98373748363
Niall: Dziękuję. Ja mykam. Dobranoc :)
Ja : Pa

Tak naprawdę nie chce iść do tego kina. Ale juz nie mogę się wycofać. Klamkę zapadła. Odłożyłam laptopa i wyciągnęłam z szafki piżamę po czym poszłam do łazienki i się przebrałam. Maszerując do pokoju zgasiłam światło i położyłam się do łóżka. Wygodnie opatuliłam się kołdrą i kiedy miałam juz dopłynąć w długo oczekiwanym śnie...
Tryń, tryń, tryń.. SMS! 

*SMS

Dobranoc księżniczko :3 Słodkich snów <3 Niall *

Usmiechnęłam się do ekranu. Nienawidze go, a zarazem kurde.. można tylko pomarzyć o takim chłopaku. Zapisałam kontakt w telefonie po czym odłożyłam telefon na biurku i odpłynęłam w śnie...

Rano obudził mnię SMS. Nie podnosząc głowy ani nie otwierając oczu ręką wyszukałm telefonu na biurku. SMS od Niallera.
 
*SMS

Wstajemy :) Już pora. Budzimy się do życia <3 *

Budzimy się do życia? Serio? Co ja zwierze jakieś jestem? Ale to miło z jego strony. Nic mu nie odpisałam tylko z powrotem odłożyłam telefon na biurko. Wstałam i się przybrałam. Ubrałam jeansy, czarną koszulkę z napisem ' YOU MAKE ME STRONG' o na to zapinaną, niebieską dresową bluzę. Włosy spięłam w wysokiego kucyka. Zeszłam jeszcze do pokoju po telefon i zeszłam na dół po schodach kierując się do kuchni. Na stole leżała kartka.

' Emmuś jedziemy z tatą do dziadków. W odwiedziny. Wrócimy jutro wieczorem. W skarbonce na lodówce jest 25xl gdybyś potrzebowała. W razie potrzeby dzwoń. Kochamy Cię. Mama '

Nie lubię jak mówią do mnię Emmuś. Nie jestem dzieckiem. Spojrzałam na zegarek 07:00. Mam tylko 15 minut na zjedzenie śniadania. Szybko sporządziłam sobie tosty z dżemem. Zrobiłam śniadanie do szkoły po czym włożyłam je do plecaka. Sprawdziłam czy wszystko wzięłam i wyłączyłam po czym chwyciłam klucze w dłoń, a pleck zarzuciłam na ramię. Otworzyłam drzwi lecz nie zauważyłam, że ktoś za nimi stał i niechcący walnęłam go drzwiami.
-Ojej przepraszam. - jękłam podbiegając do poszkodowanego który uderzony drzwiami zrobił dwa salta spadając po schodach.
-Auć.- wymamrotał.
- Co Ty tu robisz?- zapytałam zdziwiona...

-------------------------------------------------

Witam. Przybywam z 1rozdziałem. Wiem, że nie dodałam go w terminie który podawałam w Prologu za co przepraszam ale po prostu nie wiedziałam gdzie mam skończyć rozdział i co dalej pisać.  Myślę, że podoba wam się jeśli macie pytania to pytać śmiało. + nię będę tu dawać zdjęcia Davida gdyż nie będzie on często występował w FF. Do nastepnego rozdziału :)

CZYTASZ=KOMENTUJESZ :)

środa, 30 lipca 2014

Prolog

Emma POV

Życie.... To gra w której Ty jesteś pionkiem. Nowe miejsce, nowa szkoła, nowi ludzie. Nie raz pewnie dostałeś od życia po dupie. Przyjaciel zdradził albo druga połówka już nie kocha. Ja tego nie doświadczyłam. Nie znam tych uczuć. Miłości, troski, zazdrości... Są dla mnie obce. Nigdy nie kochałam i nie byłam kochana, aż do tamtego dnia...


Niall 's POV

Nowy IPhone4S, markowe ciuchy, laptop...rzeczy o których marzy każdy dzieciak..miałem ja. To tylko podstawowe rzeczy których nie mogło zabraknąć w moim domu. Nigdy niczego mi nie brakowało. Dostawałem to co chciałem. Nie bawię się w stałe związki, kwiatki i serduszka. Lubię ryzyko. Do dziewczyn mam jedną zasadę którą się kieruję :
' Zbajerować, rozkochać, przelecieć, zostawić'.



Ogóle POV

Dwa inne światy. Piękna i Bestia. Niebo i Piekło. Cży te dwie młode osoby będą w stanie dla siebie nawet zabić?

-------------------------------------------------

ZAPRASZAM NA 1 ROZDZIAŁ KTORY DODANY BĘDZIE 1SIERPNIA!!!!!!!!!!

CZYTASZ= KOMENTUJESZ 

TO MNIE MOTYWUJE <3

Główni Bohaterowie

Imię: Emma Emily McLevis
Wiek: 18 lat
Zamieszkanie: Urodziła się w Doncaster. Z powodu problemów finansowych przeprowadzili się do Londynu.
Opis: Dziewczyna pochodzi z ubogiej rodziny. Nigdy nie spotkała miłości. To uczucie było dla niej obce. Emma oprócz nauki w liceum dorabiała po szkole w piekarni.

Główni Bohaterowie

Imię: Niall James Horan
Wiek: 20 lat
Zamieszkanie: Od dziecka mieszkał w Mullingar lecz kiedy skończył 18 lat wyprowadził się do Londynu aby tam skończyć studia.
Opis: Chłopak któremu nie oprze się żadna dziewczyna. Pochodzi z zamożnej rodziny. Dziewczyny zmienia jak rękawiczki.